Moja grupa :)
Od jakiegoś czasu należę do TestMeToo i udało mi się załapać do testowania Activia ' i. Truskawka jest przepyszna
konsystencja idealna i smakuje prawdziwymi truskawkami. Z kolei malina
gorsza jak dla mnie, nie smakowała maliną i była bardzo mało słodka. W
truskawce czuć kawałki owoców. Bardzo smaczna również była śliwka, a do brzoskwini nie jestem przekonana. Lubię brzoskwinie jako owoc, ale nie lubię jej jako dodatków w innych pokarmach.
Activia ze śliwą
Activia z truskawką
Moja relacja z testowania
wtorek, 26 stycznia 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Nowy rok
Witam
wszystkich w nowym roku i dla Nas z nowego miejsca :) tak, tak
przeprowadziliśmy się do Naszego mieszkanka i dlatego mam dużo
mniej czasu. Za to dzieci nie do końca są przekonane do nowego
mieszkania. Jak przychodzą do babci to już tam zostają na noc.
Lubią być w swoich pokojach, ale gdy na horyzoncie pojawi się
babcia dzieci moje zapominają o mnie.
Niedawno
córa pogoniła Nas ze swojego pokoju, mówiąc „to
nianiu pokój”. A soboty na niedziele pierwszą całą noc
przespała w swoim łóżku. Za to ja się nie wyspałam, bo
chodziłam sprawdzać czy nic się nie stało. Mój się śmiał,
że nadopiekuńcza jestem.
Pierwszy
raz w tym roku ubieraliśmy swoją choinkę, sama zrobiłam na nią
bombki i okazało się to strzałem w dziesiątkę bo tyle razy ile
upadły moim dzieciom to chyba żadna nie dożyła by powieszenia :P
środa, 4 listopada 2015
Manufaktura cudów :)
Jakiś
czas temu mąż mój dostał od swojego działu prezent
urodzinowy w postaci zaproszenia do Manufaktury Cukierków.
Zrobiło się za oknem nieprzyjemnie, więc postanowiliśmy sprawdzić
co mają dobrego. I okazuje się, że wszytko jest u Nich pyszne, a
ile frajdy Adi miał jak mógł ukręcić swojego własnego
lizaka :) Eliza bała się dotknąć, bo przecież mogły się
pobrudzić raczki :P Mi najbardziej smakowały lizaki na ciepło.
Przeżyłam szok jak zobaczyłam ile przygotowali karmelu, szczerze
myślałam, że im zabraknie przynajmniej dla połowy ludzi na sali.
Ale pani wżęła i zaczęła rozciągać (przez co się dotlenił)
karmel. Mało że zrobiło się go więcej to z żółtego
zrobił się złoty, by ostatecznie stać się białym. Część
została zafarbowana na niebieski, żółty, czerwony, a
później połączył niebieski z czerwonym tworząc
fiolet, niebieski z żółtym robiąc zieleń i żółty
z czerwonym by powstał pomarańcz. Ilość jaka powstałą okazała
się bardzo duża. Każdy z uczestników mało, że zrobiła
swojego lizaka to jeszcze dostaliśmy po małym na przetestowanie czy
dobre :D
Muszę jeszcze zaznaczyć, że to manufaktura i wszystko
jest tu robione ręcznie.
czwartek, 15 października 2015
Liebster Blog Award - 11 pytań do 11 blogerów!
Zostałam nominowana przez Maminka do Liebster Blog Award. Z opisu wynika, że nominuje się blogi które "Naszym" zdaniem są warte plecenia. Więc bardzo dziękuje :)
Teraz ja mam zadać pytanie i polecić 11 blogów, a ponadto nie można nominować bloga który mnie nominował.
Wydaje
mi się, że dzięki dzieciom znalazłam swoje miejsce na ziemi.
2.
Jakie jest Twoje Dziecko?
Synek,
jest spokojny i grzeczny, a córa od momentu poczęcia miała
i ma własne zdanie na każdy temat.
3.
Co robisz tylko dla siebie?
Czytam
książki :)
4.
W jakim celu założyła/eś swój blog?
Szczerze?
By chwalić się swoimi dziećmi.
5.
Czy podoba Ci się mój? Dlaczego?
Blog
Maminka podoba się, bo nie udajesz, nie tworzysz jakieś tam
iluzji.
6.
Jakie są najważniejsze cechy Twojego charakteru?
Jestem
uparta i szczera.
7.
Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Zielony,
bo to bardzo wiosenny kolor i żółty, bo kojarzy mi się z
ciepłem i latem.
8. Co
to jest szczęście?
Dla
mnie to moje dzieci, fakt że mogę przyglądać się jak rosną i
towarzyszyć im w życiu.
9.
Jaki jest Twój ulubiony film?
Oj
, to zależy od dnia. Dziś to byłby „Step up”, a wczoraj
„Miasto aniołów” :-p
10.
Skąd jesteś?
Warszawa,
Praga Północ
11.
Twoja ulubiona potrawa, albo rodzaj kuchni?
Uwielbiam
pizze,
cacyki i zupę kalafiorową :)
Zapraszam:
- Sebucja 2. Maj-Ka-Love8. Pyzuszkowo9. Fabryka anki11. DuszynkiA teraz moje pytania:1. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?2. Największe marzenie?3. Co Cię najbardziej denerwuje?4. Co byś zmieniła w życiu?5. Czego nigdy nie zapomnisz?6. Nie zapomniane słowo Twojego szkraba?7. Ulubiona bajka dzieciństwa?8. Serial który lubisz oglądać?9. Co przekazałabyś chętnie sobie w przeszłości, gdybyś mogła się cofnąć w czasie?10. Najfajniejszy przedmiot w szkole?11. Najgorszy przedmiot w szkole?
środa, 30 września 2015
Perlux - pierwsze spotkanie
Kilka dni temu dostałam do testowania kapsułki piorące Perlux. Dość sceptycznie od nich podeszłam, bo taka małą ilość płynu i proszku jak może uprać moją stertę brudów.
A tu ku mojemu zdziwieniu okazało się, że białe pranie wyszło śnieżnobiałe. Nie szarobiałe. Ostatnio każde pranie bardzo mnie denerwowało, bo zamiast być białe to było jakieś szare i plamy z ciuszków dzieci wcale nie chciały schodzić. Trzeba było namaczać i trzeć mydełkiem od plam. A ja jako mama dwójki dzieci nie mam czasu na podwójne pranie. Chyba każda z mam woli spędzić czas ze swoim dzieckiem niż trzeć kolejną plamę :P Mam wrażenie, że moje pranie nigdy nie było tak czyste i pachnące. Znalazłam swojego pomocnika przy praniu i zaraziłam nim swoją mamę.
Niebieskie kapsułki są do prania białego .
Zielone do kolorowego.
Największym zaskoczeniem było dla mnie, że w tym maleństwu znajduje się tyle aktywnych składników: środki powierzchniowo czynne i zmiękczające wodę, enzymy, aktywny tlen, dodatkowo chroni kolory i zapobiega szarzeniu prania.
A tu ku mojemu zdziwieniu okazało się, że białe pranie wyszło śnieżnobiałe. Nie szarobiałe. Ostatnio każde pranie bardzo mnie denerwowało, bo zamiast być białe to było jakieś szare i plamy z ciuszków dzieci wcale nie chciały schodzić. Trzeba było namaczać i trzeć mydełkiem od plam. A ja jako mama dwójki dzieci nie mam czasu na podwójne pranie. Chyba każda z mam woli spędzić czas ze swoim dzieckiem niż trzeć kolejną plamę :P Mam wrażenie, że moje pranie nigdy nie było tak czyste i pachnące. Znalazłam swojego pomocnika przy praniu i zaraziłam nim swoją mamę.
Niebieskie kapsułki są do prania białego .
Zielone do kolorowego.
Największym zaskoczeniem było dla mnie, że w tym maleństwu znajduje się tyle aktywnych składników: środki powierzchniowo czynne i zmiękczające wodę, enzymy, aktywny tlen, dodatkowo chroni kolory i zapobiega szarzeniu prania.
Canpol Babies
Zapraszam chętne mamy do testowania produktów w blogosferze
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera
A u mnie jeśli się dostaniemy będzie można oczytać o nowościach i ciekawostkach :)
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera
A u mnie jeśli się dostaniemy będzie można oczytać o nowościach i ciekawostkach :)
środa, 23 września 2015
Wakacje - Corfu
Wakacje.
Mijają za szybko i stanowczo są za krótkie. W tym roku
spędziliśmy dwa cudowne tygodnie na Greckiej wyspie Corfu. Pogoda
byłą jak marzenie. Przynajmniej moje 40 stopni w dzień, a 35 w
nocy :).
A
jak to się stało że tam wylądowaliśmy? Mąż mój miał
spotkanie w Carrefour Wileńska, a na parterze znajduje się biuro
Itaki. Poszedł wybrał parę ofert i przyniósł je do domu.
Na następny dzień poszliśmy razem i wybraliśmy co innego :P Czemu
akurat Corfu? Bo w ofercie all inclusive Hotelu Mareblue były lody
dla dzieci :P
Bardzo
obawiałam się lotu z dziećmi. A w tamtą stronę przebiegł super,
dzieci padły. Adi jeszcze przed startem, a Eliza 5 minut po :D
gorsza była podróż powrotna Adi miał nad energie, bo już
nie mógł doczekać się powrotu do domu. Bardzo stęsknił
się za psem i dziatkami (w tej właśnie kolejności :P). Wylot z
Warszawy był o 3 w nocy na miejscu w hotelu byliśmy około 8.
Rezydentka od razu zaprowadziła Nas na śniadanie, o 13 dostaliśmy
swój pokój. A do tego czasu siedzieliśmy nad basenem,
bo synek bardzo nalegał więc jak mogliśmy odmówić.
Obsługa
hotelu była cudowna, kelnerzy na stołówce wykonywali swoja
racę zamiłowaniem, a do tego zawsze trafiali się nam bardzo
przyjaźnie nastawieni. Ponadto kilku widać było że bardzo lubili
dzieci i zawsze byli chętni do pomocy. Co do posiłków, każdy
znalazł coś dla siebie. Jedzenia było masę i pysznego. Do
śniadania były ciasta typu „piaskowe” i owoce, a na obiad i
kolację były torty, ich typowe ciastka i masę najróżniejszych
ciast. Ponadto galaretki, budynie i lody. Można było zjeść nad
basenem bądź w klimatyzowanej stołówce. Nad basenem od
godziny 10 do 19 też były lody, od 12:30 do 16:00 można było
zjeść frytki i tosty, a do 16 do 17 było ciasto. Więc nie szło
umrzeć z głodu :) A picie? Od 7:30 do 24 można było się
częstować napojami bezalkoholowymi, a na drinki trzeba było
poczekać do 10:30. Największą frajdą były dystrybutory podające
picie. Nasz Adi zajął się donoszeniem picia :P
Na
terenie hotelu znajdowały się trzy baseny. Pierwszy przy głównym
budynku był średniej wielkości, ale był to basen relaksujący. I
obowiązywał zakaz wstępu dzieciom i wózkom. Do tego również
był zakaz pływania, można było sobie w nim siedzieć. Dalej na
samym końcu terenu z pięknym widokiem na morze i Albanię
znajdowały się dwa baseny jeden duży, drugi mały. Jak można się
domyśleć mały był to brodzik o głębokości 60 cm, duży w
najgłębszym miejscu miał 140 cm. Największy szok jaki przeżyłam
to zajmowanie leżaków. Jeśli mój nie poleciał przed
śniadaniem zająć nam miejsce to po nie miało sensu już iść.
Choć nie wszystkie miejsca miały swoich właścicieli, to i tak na
leżakach leżały ręczniki niekiedy pilnując pustych miejsc cały
dzień.
Nad
basenem odbywały się gry dla dzieci i dorosłych, oraz był klub w
którym animatorki zajmowały się dziećmi a wieczorami była
dyskoteka ze Scooby - Doo.
Pokój
Nasz znajdował się w tak zwanej „pół piwnicy”. Każdy
pokój w wyposażeniu miał klimatyzację, sejf (za dodatkową
opłatą), lodówkę, telewizor, czajnik na prąd, papier
toaletowy, ręczniki, podajniki z mydłem w płynie i miliony mrówek.
Codziennie prócz niedzieli przychodziła pani sprzątająca i
wymieniała ręczniki. Bardzo miły akcent, to ciasteczka w dniu urodzin. Akurat gdy byliśmy na wakacjach Adi obchodził swoje 7 urodziny i dostał od hotelu typowe ciastka Greckie.
Pierwszy
tydzień leżeliśmy nad basenem (tak, tak marzyło mi się :p), a
dzieci w basenie. Choć Eliza potrzebowała 4 dni, by wejść samej
bez płaczu do wody. Za to zaczęła wychodzić z płaczem. No coś
za coś. W drugi czwartek wybraliśmy się na wycieczkę do
Błękitnej Laguny. Było super cały dzień na statku. Popłynęliśmy
do Epiru (kontynentalna cześć Grecji). I wypływając z zatoki
mieliśmy okazję podziwiać Stare Miasto, co natchnęło Nas na
drugą wycieczkę by obejrzeć je z bliska :) Pierwszy postój
zaliczyliśmy w Platorii, gdzie podziwialiśmy przepiękne jachty
oraz Adi zaliczył oczywiście kąpiel w morzu. Kolejny postój
był w zatoce Piscine gdzie podobno kręcono fragmenty „Błękitnej
Laguny”. Chłopaki popływali w pięknej błękitnej wodzie, a ja
porobiła malownicze fotki. Po drodze zatrzymaliśmy się przed
gigantyczną grotą zwaną Sivota, która stanowiła kryjówkę
dla łodzi podwodnych w czasie drugiej wojny światowej. Ostatni
postój był w miejscowości o tej samej nazwie Sivota. Złapał
Nas tam niewielki deszczyk, a że było gorąco dzieci z
przyjemnością biegały po nim. Podczas rejsu dostaliśmy obiad
pyszne souvlaki, cacyki, sałatka grecka i dla dorosłych białe
wino, a dla dzieci sok.
W
sobotę wracaliśmy do domu, a raczej w niedzielę bo o 3 w nocy
mieliśmy wylot więc wybraliśmy się sami wypożyczonym samochodem
do stolicy Corfu (trasa banalnie prosta). Zwiedziliśmy stare miasto,
które przesiąknięte było Wenecką kulturą. Na przykład
wąskie uliczki i strome schody. Zwiedziliśmy również starą
i nową twierdzę oraz kupiliśmy pamiątki, których tak ja i
u Nas na starówce są tony.
Ponadto zaliczyliśmy spacer po starej i nowej twierdzy.
„Stara
Twierdza (Paleo Frodrio) jest symbolem miasta i wyspy. Najstarsze ze
znanych fortyfikacji założono w VI w. na gruzach dawnego
korynckiego miasta Palaiopolis zniszczonego przez Gotów.
Jednak najstarsze fragmenty budowli, jakie teraz można zobaczyć,
pochodzą z połowy XII wieku, czyli z czasów cesarstwa
bizantyjskiego. W XV w. Wenecjanie pobudowali nowe mury i wykopali
fosę obronną - Contrafossę, która stanowi malowniczy
element obecnego krajobrazu. Dalsza przebudowa miała miejsce w
latach 1558-1588 - wtedy to wybudowano fortyfikacje, które
zachowały się do dziś. Ostatni obiekt wznieśli Brytyjczycy w
latach czterdziestych XIX wieku wewnątrz Starego Fortu. Był to
neoklasycystyczny kościół św. Jerzego.
Od strony wschodniej do twierdzy wchodzi się z Esplanady. Wartownia z prawej strony głównego budynku mieści kolekcję bizantyjską miasta Korfu z mozaikami i rzeźbami z bazyliki Palaiopolis. Zgromadzono tam fragmenty fresków z kościoła św. Mikołaja w Kato Korakiana. Za mostem jest kościół karmelitów pod wezwaniem św. Madonny. Na zamek „Castel a Terra" z małą latarnią morską można dostać się wspinając się stromym podejściem obok weneckiej wieży zegarowej. Z wysokości 72 m rozciąga się oszałamiający widok na miasto Korfu i górę Pantokrator.
Stary Fort jest czynny codz. 8.00-19.00 (wstęp wolny), a przez większość wieczorów odbywają się w nim pokazy „światło i dźwięk".”
Od strony wschodniej do twierdzy wchodzi się z Esplanady. Wartownia z prawej strony głównego budynku mieści kolekcję bizantyjską miasta Korfu z mozaikami i rzeźbami z bazyliki Palaiopolis. Zgromadzono tam fragmenty fresków z kościoła św. Mikołaja w Kato Korakiana. Za mostem jest kościół karmelitów pod wezwaniem św. Madonny. Na zamek „Castel a Terra" z małą latarnią morską można dostać się wspinając się stromym podejściem obok weneckiej wieży zegarowej. Z wysokości 72 m rozciąga się oszałamiający widok na miasto Korfu i górę Pantokrator.
Stary Fort jest czynny codz. 8.00-19.00 (wstęp wolny), a przez większość wieczorów odbywają się w nim pokazy „światło i dźwięk".”
Przed ostatnie zdjęcie obrazuje co można znaleźć na poboczach drogi wyspy. Dla mnie osobiście to szok. nie tylko zwykłe śmieci, a i stare samochody czy nawet maszyny naprawiające drogę. Jak się dobrze przyjrzycie to widać w białym aucie na przedniej szybie bluszcz :P
A
i praktyczna wskazówka na koniec warto mieć ze sobą dla
dziecka picie w butelce po Kubusi waterrr, wtedy nie każą wyrzucić
i nie zabiorą. Bo nie wiedzą co to jest :p
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























